Zabraliśmy Illugi i Totoro do Mamasitas, meksykańskiej restauracji. Totoro ze wszystkiego co można tam było znaleźć upodobał sobie ceramiczną krowę bez jednego ucha, przecież to takie „meksykańskie”. Jedzenie smakowało wszystkim, a obsługa bardzo przyjazna, myślę, że tam wrócimy. Mieliśmy również okazję wybrać się na pierwszy rajd organizowany przez żłobek. Plan obejmował zwiedzanie makiety pociągów w Borówiec oraz spacer po arboretum w Kórniku. Makieta była duża i bardzo szczegółowa, można tam spędzić na prawdę bardzo dużo czasu analizując każdy detal. Totoro upodobał sobie plastikowy stopień, który ciągał za sobą w każde miejsce i przyklejał się do szyby jak mały glonojad. Potem zapakowaliśmy się do aut i ruszyliśmy do Kórnika. Tam miły właściciel baru pozwolił zjeść u siebie rosół, który zorganizowała Pani dyrektorka i wyruszyliśmy do arboretum. Pogoda dopisała, bardzo piękna i słoneczna jesień, a park przepiękny. Myślę, że odwiedzimy go raz jeszcze w kwietniu/maju kiedy przypada okres kwitnięcia magnolii, podobno jest przepięknie.