Zabraliśmy dzieciaki do Delipark. Z broszur wyglądało że będzie och, ach, łał super uber wspaniale. Okazało się, że jest całkiem przeciętnie. Miasteczko miniatur to słabe kartonowe nie wiadomo co, mini zoo było baaaardzo mini + jakieś dziwne plastikowe robale w skali 20000:1. Jedyne co warto zobaczyć to park przez las na wiszących mostach ze ścieżką edukacyjną i ciekawe place zabaw. Oczywiście Totoro uznał, że podwieszana na drzewach mostki to tor przeszkód i trzeba przebiec przez nią jak najszybciej. Skończyliśmy w restauracji Delicjusz, która w pięknym PRLowskim stylu skwitowała ten wyjazd. Kelner z poprzedniej epoki, pierogi z jagodami za 20 PLN i czas oczekiwania godny zaciętej rozgrywki szachowej. Na szczęście pierogi Neli bardzo smakowały, a żeberka które zamówiłem były przyzwoite. Dzień skończył się całkowitym rozładowaniem baterii w dzieciach, które pozasypiały w aucie i trafiły prosto do łóżek. Uff.. mogliśmy spędzić resztę wieczora tylko we dwoje.
Illugi
Domowy Grudzień
Folia bąbelkowa to zdecydowanie jeden z wynalazków, który daje ogromną ilość szczęścia i uśmiechu nie tylko dzieciom. Totoro po prostu oszalał na dźwięk strzelających bąbli! Świetna zabawa! Potem przyszły święta.. numer 2 tylko z rodzinką Więcej…




































